[LOMO Złomo]
Wystarczy trochę wolengo czasu, godzina spędzona z kolegą z kolegą na GG i wejście na Foto Net Sklep. Dział LOMO. I szybsze bicie serca:
Lomo Horizon
Wystarczyło pare minuty aby wygrzebać galerie z Horizon'owymi fotkami. Cudo. Drogie, jak na pstrykacza, cudo. Bardzo ładne kolory, 180 stopni, małe wymiary - praktycznie same plusy(poza ceną oczywiście). O dziwo, taniej wyszło by mi kupić ruskiego Zenitara do mojego D50 i bawić się szerokim kontem w ten sposób, ale... LOMO to zawsze LOMO, film to zawsze film, kompakt to zawsze kompakt i mogę się tak dalej bawić w wymianę uwag. Ale cyfra, bądz co bądz, ma swoje ogromne plusy. Szkoda ze filmy drozeją i w przyszłości będą problemy z wywoływaniem, ale entuzjastów to nie przestraszy. Nigdy nie przestraszyło.
W sklepie znajduje się jeszcze pare interesujących mnie LOMOmatów:
- Lomo SuperSampler, który kojarzy mi się z taśmą filmową i mini-filmowymi produkcjami.
- Lomo FishEye2, czyli znów szeroki kąt. Niestety jakość gorsza i efekt inny(ale to akurat plus:) niz w przedstawionym Lomo Horizon
- Lomo FrogEye, w którym to najpierw zainteresowała mnie nazwa:) Fakt, nie interesuje mnie fotografia rybek, raków, zabek czy innych przedstawicieli wodnej społeczności, ale do zastosowań własnych takich jak brat w wannie czy rekord wstrzymani oddechu pod wodą autorstwa A.. Bajka. Szkoda ze cena troszeczke odstrasza.
Fakt, faktem ze za cene tych trzech aparacików(+ pare początkowych rolek filmu) możemy spokojnie kupić używana lustrzankę cyfrową, albo bardzo dobrej kasy lustrzanke analogową z osprzętem. Ale droga do satysfakcjonujących nas zdjęć jest rożna i warto się zastanowić czy musimy obrać tylko jedną z nich czy warto schodzić czasem na LOMOwe (dla lustrzankowców i cyfrowców) lub cyfrowe drogi(dla analogowców). Kazda, moim zdaniem jest inna i każda równie ciekawa. A odkrycia aparatów, takich jak wymienione powyzej, tylko mobilizują do odkładania pieniędzy na kolejne aparaty.

