Duzo sie ostatno dzieje, chyba w kazdej płaszczyznie mojego zycia. Oczywiście najwiecej w tej uczlenianej i zdrowotnej(od dwóch dni poznaje na nowo co to znaczy jeść kleik dla dzieci o kazdej porze dnia - wracają wspomnienia starych, dobrych czasów) ale oczywiscie ja nie o tym.
Webcomic jakoś się rozwija, podobnie
fotoblog, znajomy zaciągnął mnie jako tłumaczke dla
ŚwiataN(stronka o niebo lepiej działa w swojej nowe j odsłonie a i redakcja obiecuje rozwój), planuje jakieś sesje foto(róznorodne najlepiej, ale to tez w przyszłości), jak się uda to moje prace będą na dwóch wystawach plus miałam obszerne plany co by jedno zlecenie rysunkowe wykonać. Oczywiscie nie udało się, ale jeszcze do czerwca uczelnia jest numerem jeden i na razie wszystko co robie jest podporządkowane właśnie jej. Potem przerwa i wybór uczelni numer dwa. Pozatym pare osób(w liczbie nie mniejszej niz pięć a nie większej niz siedem) ostro mnie namawia na nauke sztuki tatuazu i pochodnych co bym "
waliła fajne tribale". Interesujące, i tez wyzwanie..
Ale dziś to wszystko niewazne bo oto spędziłam wieczór na wspominkach przy
LOTR'ze, najpierw z rodzicami, potem, za pośrednictwem sieci, ze znajomymi, a na samym końcu z sobą, zastanawiając się nad tymi wszystkimi
co-by-było-gdyby-wtedami i
czemu-jest-tak-a-nie-inaczejami. Przydałby się wyjazd ale nie w celach imprezowych tylko czysto odwiedzinowo-rekreacyjnych, nawet miasta mam wybrane(z czego jedno jest stolicą, a drugie na Mazurach) ale czasu oczywiście niet. Aczkolwiek, jezeli jakis wyjazd sie urodzi będe bardziej niz szczęśliwa.