[Photo 125]
[Photo 124]
Niby mam przymusowy urlop do 1 czerwca, ale praca wre. O.
A całkowicie offtopicując: ktoś wybiera się na Selectora?
[Photo 123]





























[Photo 122]
Trochę to słabe, że największą wieczorną frajdą jest moje oczekiwanie gotowanie jutrzejszego obiadu (sic!!!). Ale chyba takie "nudne" czasy nastały. Choć niedługo trochę inności w codzienności - czwartek lub piątek pociąg i zdjęcia.
























[Photo 121]








[Photo 120]

O wiele lepiej w większym rozmiarze, ale ze wzlędów wizualnych trzeba było wrzucić małą wersję.
Kwiecień minął bardoz szybko, bardzo pracowicie i podjętch zostało wiele decyzji. Czy dobrych, tego dowiem się za jakiś czas..Na razie zbliża się mój ukochany sezon festiwalowy, pierwsze koncerty w plenerze i....masa, masa dobrej muzyki. A ja szukam sponsora na biet na Nine Inch Nails i modlę się o letni koncert Pearl Jam w Polsce. Choć to niemożliwe..a wiele bym oddała, żeby być w Berlinie 16 sierpnia..
[Photo 119]
Fajna pogoda, dużo porannych spacerów, śniadanie mistrzów (bułka z pieczarkami z piekarni na W., zjedzona nad morzem!) i odwiedzanie znajomków. Potem znów Kraków i Warszawa, Warszawa i Kraków...Chciałabym chociaż w jednym z tych miast czuć się tak jak nad morzem w Gdyni. Po prostu u siebie. Miasto z morza i marzeń...
Materiału dużo, z winetą, większy rozmiar...
[Photo 118]
A w ogóle to padam (podobnie jak reszta Państwa przedstawiona dziś na zdjęciach - zdychamy kulturalnie, acz osobno w trójkę, każde w innym zakątku naszego pięknego kraju), męcze quizy na Facebooku i wesołych Świąt życzę wszystkim obchodzącym. W głośnikach od dzisiejszego, leniwego poranka, Grails. I chyba tak zostanie przez długi czas..
[Photo 117]


















































